środa, 11 lutego 2015

„Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży” – Philip Pullman



Kiedy byłam małą dziewczynką (czyli nie tak dawno znowu), uwielbiałam te wieczory, kiedy mama siadała wieczorem na skraju łóżka i czytała mi przed snem różne bajki lub baśnie. Magiczne chwile! Kiedy więc w moje ręce wpadło piękne wydanie „Baśni braci Grimm dla dorosłych i młodzieży” nie miałam wątpliwości – muszę je przeczytać, choćby przez sentyment do tych wieczorów. No okay, kusząco podział na mnie też wyeksponowany na okładce napis: BEZ CENZURY. Dałam się uwieść.
Nie żałuję.

„Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży” to zbiór 50 baśni w nowym opracowaniu Philipa Pullmana – angielskiego wykładowcy i pisarza, którą szerszą popularność zdobył sobie  trylogią fantastyczną dla młodzieży Mroczne materie. Jak przyznaje autor, jego zamiarem było napisać takie wersje znanych baśni, który byłyby czyste jak łza.

W książce znalazłam baśnie bardzo dobrze mi znane. Miło było po latach znowu spotkać Czerwonego Kapturka, Jasia i Małgosię, Śpiącą Królewnę czy Królewnę Śnieżkę – nie ukrywam, że właśnie od tych baśni zaczęłam lekturę książki. Zdziwiło mnie jednak, jak wielu baśni w ogóle nie znałam. Dlatego cieszę się, że mogłam je przeczytać i nadrobić zaległości. Lepiej późno niż wcale. ;)

To spotkania z bohaterami po latach nie raz okazało się dla mnie zaskakujące. Niby historie dobrze znane, niby bohaterowie doskonale znani, a jednak… Pierwszym moim zaskoczeniem było to, jak dużo okrucieństwa i makabry się w tych historiach kryje. Chyba wersje dla dzieci, które przecież pamiętam, były bardziej uładzone, ugrzecznione. Owszem, mroczny klimat jest dość charakterystyczny dla pisarstwa braci Grimm. I taki tutaj dostaniemy. Ale jeśli pomyślę sobie o fabule takiego „Jałowca” na przykład, to rozumiem, dlaczego nie kojarzę tej baśni z dzieciństwa. Przecież gdybym poznała tę historię w takiej wersji przed laty, nieprzespane noce pewnie gwarantowane. A i pomoc psychologa pewnie byłaby potrzebna. Druga refleksja – zauważyłam, że to kobiety częściej stoją po stronie zła (więcej tu okrutnych macoch, a nawet matek niż ojczymów czy ojców). Dziwne. Pozostawiam bez komentarza.

To, co podobało mi się w tym wydaniu, to krótkie komentarze autora do każdej baśni. Szczególnie zapadł mi w pamięć ten do baśni „Śpiąca królewna”. Poznałam dzięki niemu ciekawą interpretację tej baśni. Uwaga: królewna zapada w stuletni sen tuż po niespodziewanej utracie krwi (miesiączka?), a sen ten ma być czasem „cichego wzrostu i przygotowań, po którym bohaterka obudzi się dojrzała, gotowa do aktu seksualnego”.* Nie wszystkie jednak komentarze był tak pikantne i ciekawe. Niektóre wręcz zbyteczne.

Podsumowując -  „Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży” to niewątpliwie ciekawa pozycja. Fajnie było wrócić do baśni i spojrzeć na nie z punktu widzenia nastolatki. Na pewno było to inne spojrzenie. Fajnie będzie wrócić do tych baśni za lat – powiedzmy – trzydzieści. Pewnie też inaczej na nie spojrzę. W każdym razie - warto zajrzeć na strony „Baśni braci Grimm dla dorosłych i młodzieży”.

Magda

Philip Pullman, Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży, wyd. Albatros, 2014, stron: 466

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz