Jodi
Picoult to pisarka niezwykła. Każda publikowana przez nią powieść z miejsca
trafia na listy bestsellerów na całym świecie. Amerykanka znalazła niezawodny
przepis na sukces swoich powieści – wikła swoich bohaterów w niezwykle
dramatyczne i tragiczne historie, a przy tym wybiera naprawdę trudne problemy,
z jakimi każe im się mierzyć. Jej książki to gwarancja emocji i wzruszeń w
naprawdę dużych dawkach.
W
powieści „ To, co zostało” Jodi Picoult podejmuje temat dobrze znany w kulturze
współczesnej – mierzy się z ciężarem Holocaustu, ale patrząc na zjawisko ze
współczesnego punktu widzenia i opowiadając historię współczesną nam – nie
wojenną.
Sage
Singer to dwudziestoparolatka, która po śmierci matki uczęszcza na pewną grupę wsparcia.
Ma za sobą traumatyczne przeżycia, które każą jej wieść samotniczy tryb życia.
Stroni od ludzi, dlatego pracuje w piekarni – dzięki temu pracuje w nocy, dzień
przesypia. Zaprzyjaźnia się jednak z pewnym dziewięćdziesięcioparolatkiem,
człowiekiem uwielbianym przez lokalną społeczność, który prosi ją o dość
niezwykłą przysługę. Staruszek prosi dziewczynę, by ta pomogła mu umrzeć.
Zdradza jej też mrożące krew w żyłę tajemnice swojego życia. Nie jest on bowiem
tym, za kogo się podaje, w przeszłości dopuścił się strasznych zbrodni – II
wojna i Holocaust to słowa klucze dla jego przeszłości. Sytuacja tym bardziej
dramatyczna, że Sage (choć niewierząca z założenia) ma żydowskie korzenie, a
jej żyjąca jeszcze babcia Minka jest ofiarą Holocaustu, która przeżyła między
innymi piekło Auschwitz.



