Nie
jest tajemnicą, że lubię książki Johna Greena. Pierwszą, z którą miałem
styczność, była „Gwiazd naszych wina”, która urzekła mnie, mimo iż temat nie
podobał mi się za bardzo. Kolejne powieści tego autora były na podobnym
poziomie, podobały mi się. Wszystkie czytało się lekko i przyjemnie, a w
dodatku każda zawierała jakieś ważne prawdy życiowe podane mniej lub bardziej
dosłownie. Dlatego gdy dostałem możliwość przeczytania książkę duetu Green&
Levithan bez zastanowienia podjąłem się lektury. Czy słusznie?
Na
wstępie zaznaczę, że niezwykle trudno jest napisać cokolwiek o fabule tej
książki bez opowiadania jej od początku prawie do samego końca. Generalnie
opowiada ona o dwóch chłopakach, którzy nazywają się tak samo, chociaż nie mają
ze sobą nic wspólnego. Jeden z nich jest bardzo wyobcowany, rozmawia
praktycznie tylko z jednym kolegą i wyznaje zasadę „siedzenia cicho”. Na
potrzeby recenzji nazwijmy go Will Grayson numer 1. Drugi jest gejem i od kilku
lat cierpi na głęboką depresję. Mio iż rozmawia z ludźmi w szkole, jest bardzo
negatywnie nastawiony do świata, a jedyną radość upatruje w pisaniu z
chłopakiem poznanym w internecie. Będzie to Will Grayson numer 2. Pewnego dnia
bohaterowie spotykają się w pewnym sex shopie w Chicago i od tej pory życie
zarówno jednego, jak i drugiego wywraca się do góry nogami.
