Peter Heller porzucił dziennikarstwo a także pisanie reportaży, by stać się pełnoetatowym autorem literatury fikcyjnej. W jego głowie narodził się pomysł – zresztą niebezpiecznie podobny do pomysłu, na który inny pisarz wpadł kilka lat wcześniej – i w ten sposób powstała jedna z najdziwniejszych książek, z jakimi spotkałam się w życiu. Gwiazdozbiór Psa, w dużej mierze podobnie jak Droga Cormaca McCarthy’ego, przedstawia historię jednego z ostatnich ludzi na Ziemi, który wyrusza w poszukiwaniu czegoś pierwotnego, stałego i obecnie należącego jedynie do przeszłości.
Hig jest jednym z ostatnich ludzi żyjących na Ziemi po zarazie, która nawiedziła planetę, mordując przy tym niemal całą populację i większość zwierząt. Samotny, zgorszony i nieprzystosowany, Hig żyje w zniszczonym świecie, mając za najlepszego przyjaciela psa i za jedynego sąsiada gburowatego fanatyka broni. Codziennie patroluje okolicę awionetką, chcąc ustrzec się przed potencjalnymi mordercami. Jego życie sprowadza się do monotonnych czynności gwarantujących przetrwanie, lecz nagle, pewnego dnia, wychwytuje sygnał radiowy. Po raz pierwszy od dziewięciu lat. Pchany desperacją i nadzieją, Hig opuszcza dom i wszystko co bezpieczne, by przekonać się, czy lepszy świat istnieje. Świat bez choroby, za to pełen miłości.