Rosie
Dunne i Alexa Stewarda poznajemy jeszcze w szkolnej ławce, z ich pierwszych
wymienianych sekretnie podczas nudnych lekcji liścików. Rosie Dunne i Alex
Steward to dwójka nierozłącznych przyjaciół. Z typu tych, co znają się jak łyse
konie, jeszcze z piaskownicy. Rosie i Alexa poznajemy, kiedy są kilkuletnimi
dziećmi, a potem śledzimy historię ich przyjaźni/miłości przez niemal
pięćdziesiąt lat ich życia. Życia, które nie raz ich zaskoczy, da im nieźle w
kość – choć może to bardziej wina bohaterów niż życia. W każdym razie losy
dwójki bohaterów nie raz zaskoczą czytelnika nieoczekiwanym zwrotem akcji,
który naprawdę skomplikuje relacje między nimi, na próbę wystawiając ich wieloletnią
przyjaźń.
Książka
„Love, Rosie” ma niezwykła formę, ponieważ w całości składa się z liścików,
listów, e-maili, esemesów, zapisów z chatu. Książka to zbiór korespondencji
między Rosie i Alexem, między tą dwójką a ich bliskimi. Nie czyta się tego jak
zwykłej powieści, bowiem w takiej sytuacji czytelnik sam musi sobie dużo
dopowiedzieć, wyobrazić, co mogło stać się między jednym a drugim listem. Musi
umiejętnie czytać między wierszami. To było ciekawe doświadczenie.
