„Można zamknąć koszmar w książce,
jeśli nada mu się formę i znaczenie, w prawdziwym życiu koszmar nie ma jednak
formy ani znaczenia. On po prostu jest. A kiedy króluje koszmar, to jest tak,
jak gdyby na całym świecie nie było nic oprócz tego.”
(s. 33)
W
1942 roku Japonia rozpoczęła realizację morderczego projektu, który miał jej
ułatwić okupację Birmy i prowadzenie
działań wojennych - budowę Kolei Birmańskiej, która miała liczyć ponad
czterysta kilometrów i łączyć miasta Bangkok (Tajlandia) i Rangun (Birma).
Projekt zdawałoby się niewykonalny ze względu na ukształtowanie terenu i
warunki naturalne. Dlatego też budowa
trasy pochłonęła ponad sto tysięcy ludzkich istnień, w tym jeńców wojennych.
Nie dziwi więc nazwa, pod jaką funkcjonuje ta trasa – Kolej Śmierci. Bo
rzeczywiście – kiedy w 1943 roku po raz pierwszy otwarto wreszcie tę trasę,
widokiem, jaki towarzyszył podróżnym, były rabaty ludzkich szkieletów. W takim
samym bowiem stopniu jak drzewa tekowe
czy żelazne szyny budulcem pod drogę kolejową byli sami jeńcy.