Andrzej Pilipiuk, ucząc się na archeologa, udał się na
wykopaliska niedaleko Chełma. Tam właśnie odnalazł swoje powołanie i pasję,
czyli pisanie książek. "Wykopał" on tam bowiem najżywszą skamielinę
na świecie, czyli tytułowego Jakuba Wędrowycza. Tak mu się spodobał, że napisał
o nim siedem książek i stworzył jeden smaczek dla fanów, czyli "Notes
Wędrowycza". Dziś jednak zajmę się pierwszą częścią serii o
bimbrowniku - egzorcyście.
Jest to powieść z cyklu urban fantasy, czyli połączenie
fantastyki z czasami współczesnymi. Jest
to gatunek ostatnio bardzo popularny, przez co Wędrowycz może zyskać nowe grono
fanów, zarówno w wieku szkolnym, jak i tych starszych. Akcja ma miejsce w
PRL-u, gdy Jakub ma ponad siedemdziesiąt lat. Protagonistę da się polubić,
jeśli patrzymy na niego z dystansem. W przeciwnym wypadku nie zrozumiemy
fabuły, prezentacji bohaterów i dialogów pisanych z wręcz mistrzowską ironią i
sarkazmem. Potrzebna jest też znajomość historii, bo bohaterowie poruszają tematy
wojny mandżurskiej, komunizmu oraz pierwszej i drugiej wojny światowej, w których niektóre postacie z
książki brały udział.