Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Fabryka Słów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Fabryka Słów. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 stycznia 2016

„Sztejer II” – Robert Foryś

Gołkowski patrzy na mnie z mojej półki i gdyby mógł, zamordowałby mnie z zimną krwią. Oto bowiem nie wybieram Dieselpunku z nazistami, tylko kolejną książkę post-apo. Będzie mnie prześladował jeszcze przez jakiś czas, bo zbyt długo czekałem na trylogię husycką Sapkowskiego.


„Sztejer II” jest drugą książką Roberta Forysia z cyklu "Sztejer". Opowiada ona o łowcy nagród (nie oszukujmy się, to postapokaliptyczny wiedźmin) i jego przeróżnych perypetiach w nie najgorszej dla ludzkości wersji świata po zagładzie.

Vincent Sztejer to postać z pozoru nieciekawa, jednak w miarę, gdy zagłębiamy się w świat przedstawiony w opowiadaniach, nabiera on charakteru i idzie go polubić. Wyznaję zasadę, że dobry zabójca/skrytobójca/łowca nagród powinien mieć długie włosy, bo w połączeniu z chustą na pół twarzy, czy ze skórzanym płaszczem wygląda to przecudownie, dlatego Sztejer trafił na moją listę ulubionych bohaterów literackich.

poniedziałek, 28 grudnia 2015

„Miecz aniołów” – Jacek Piekara


Nakręciłem się ostatnio na dark fantasy. Nieważne, kto i w jakim języku pisze, ważne, żeby było mrocznie, krwawo, a historia świata przedstawionego była niejasna i owiana tajemnicą. Książkę "Miecz aniołów" dostałem w prezencie od rodziców na swoje imieniny i początkowo nie chciałem jej czytać, ponieważ była ona siódmą z ośmiu części cyklu o Mordimerze Madderdinie, a ja nie lubię (nikt nie lubi) czytać nie w kolejności chronologicznej. Gdy zorientowałem się, że dzieło Jacka Piekary jest zbiorem opowiadań, zacząłem je jednak czytać.

Wizja świata jest przedstawiona na sześciu stronach, ale już samo to jest wystarczającym tłem na resztę opowieści. Wyobraźcie sobie świat, w którym Jezus Chrystus po słowach tłumu "Innych wybawiał, teraz niech siebie wybawi!", schodzi z krzyża i wraz ze swoimi współziomkami morduje ponad połowę populacji Jerozolimy, słowa modlitwy "Ojcze Nasz" zamiast " I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" brzmią "I daj nam siłę, byśmy nie przebaczali naszym winowajcom", a ludzie oglądają jasełka, które są rekonstrukcją śmierci Chrystusa (giną +/- 4 osoby, zależy od scenariusza). Czy to nie jest piękne?

sobota, 25 lipca 2015

„Kroniki Jakuba Wędrowycza. Tom 1.” – Andrzej Pilipiuk



Andrzej Pilipiuk, ucząc się na archeologa, udał się na wykopaliska niedaleko Chełma. Tam właśnie odnalazł swoje powołanie i pasję, czyli pisanie książek. "Wykopał" on tam bowiem najżywszą skamielinę na świecie, czyli tytułowego Jakuba Wędrowycza. Tak mu się spodobał, że napisał o nim siedem książek i stworzył jeden smaczek dla fanów, czyli "Notes Wędrowycza". Dziś jednak zajmę się pierwszą częścią serii o bimbrowniku  - egzorcyście.


Jest to powieść z cyklu urban fantasy, czyli połączenie fantastyki z czasami współczesnymi.  Jest to gatunek ostatnio bardzo popularny, przez co Wędrowycz może zyskać nowe grono fanów, zarówno w wieku szkolnym, jak i tych starszych. Akcja ma miejsce w PRL-u, gdy Jakub ma ponad siedemdziesiąt lat. Protagonistę da się polubić, jeśli patrzymy na niego z dystansem. W przeciwnym wypadku nie zrozumiemy fabuły, prezentacji bohaterów i dialogów pisanych z wręcz mistrzowską ironią i sarkazmem. Potrzebna jest też znajomość historii, bo bohaterowie poruszają tematy wojny mandżurskiej, komunizmu oraz pierwszej i drugiej wojny  światowej, w których niektóre postacie z książki brały udział.