Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Susan Vaught. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Susan Vaught. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 marca 2016

"Szaleństwo" - Susan Vaught


Szpital psychiatryczny imienia Lincolna w Never nie jest zwykłym budynkiem. Od początku swego istnienia przyciągał dziwne zjawiska i ludzi o niewytłumaczalnych zjawiskach. Ściany przesiąkły krzykiem szaleńców uznanych przez innych za niepoczytalnych. Czy wszyscy pacjenci byli szaleni? Odpowiedź jest prosta – nie. Niektórzy po prostu widzieli i umieli więcej niż inni. Wszystko dzięki magicznym przodkom. Teren szpitala nasiąkł ich krwią. Anomalie w jego pobliżu pomagały wielu nieczystym istotom przedostać się do świata życia. Miasteczka przed nadciągającym złem przez dziesięciolecia strzegła lokalna wiedźma, ale po wyrwaniu z łap śmierci swojego wnuka zaczęła słabnąć. Jedyną nadzieją na bezpieczeństwo Never jest nastoletnia Forest, która nie ma pojęcia o swoim dziedzictwie.  Wraz początkiem akcji książki dziewczyna rozpoczyna pracę w szpitalu, gdzie jest świadkiem niewytłumaczalnych zjawisk, których normalni śmiertelnicy nie mogliby dostrzec. Wiedziona ciekawości zdobywa coraz więcej informacji o zjawiskach paranormalnych w Never i spotyka ludzi podobnych do niej.

Akcja „Szaleństwa” rozpoczyna się bez wprowadzenia i jak dla mnie ma za szybkie tempo. W jednej chwili czytałam o czesaniu chorej umysłowo staruszki, a w następnej o pojawieniu się „Księcia Ciemności” ze sforą dzikich psów i krwiożerczych gęsi. Nie mogłam zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. To szaleńcze tempo stopniowo zwalniało. Na początku było czystym szaleństwem niedającym się w jakikolwiek sposób ogarnąć, na końcu wlokło się jak mucha w smole, czyli tempo zwalniało zamiast przyspieszać.