Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science fiction. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 marca 2016

PRZEDPREMIEROWO: „W ramionach gwiazd” – Anne Kaufman & Meagan Spooner

 Premiera książki 2 marca
„W ramionach gwiazd” to pierwsza część niezwykle popularnej za granicą serii Starbound, której napisania podjęły się dwie pisarki - Anne Kaufman i Meagan Spooner. Trzy historie miłosne, trzy światy: tak prezentuje się jej zarys, który możemy przeczytać na okładce powieści. Jeden wróg – czytamy dalej. Brzmi znajomo? Być może ta książka jest pełna schematów, o których czytaliśmy już wiele razy. Czasami mam wrażenie, ze w literaturze młodzieżowej mało kto ma do powiedzenia coś nowego. Ale później przypominam sobie, co literatura młodzieżowa mi oferuje: mnóstwo zabawy. Z powieścią „W ramionach gwiazd” jest bardzo podobnie. Niby jest przewidywalna i nie zaskakuje niczym nowym, ale za to ma w sobie mnóstwo uroku.
Lilac LaRoux  jest córką najbogatszego milionera w całej galaktyce, natomiast Treven Mendersen jest bohaterem wojennym, z którego zrobiono celebrytę. Po raz pierwszy spotykają się na balu organizowanym na największym promie kosmicznym – Ikarze. Kilka godzin później statek rozbija się na obcej, niezamieszkanej planecie, a Lilac i Treven okazują się jedynymi ludźmi, którzy wyszli z tego cało. Od tego czasu są zdani na własną rękę. Z każdym dniem jest coraz gorzej: Lilac zaczynają nękać wizje, w których zmarli ożywają, natomiast Treven coraz mocniej wierzy, że katastrofa statku nie była jedynie przypadkiem.

piątek, 15 stycznia 2016

„Armada” - Ernest Cline

Wszyscy gramy w gry skupiające się na inwazji kosmitów na Ziemię, oglądamy takie klasyki science fiction jak 2001: Odyseja kosmiczna, Bliskie spotkania trzeciego stopnia, Obcy czy Star Wars, a także czytamy wielkie powieści z tego gatunku. Ludzkość dowiaduje się, że zostało jej niewiele czasu na obronę Ziemi, bo armada obcych już leci w naszym kierunku - spotkaliśmy się z tym nie raz. Jednak czy pomyśleliśmy kiedykolwiek, że wszystkie twory sci-fi, w których zakochujemy się mniej lub bardziej, powstały w jednym konkretnym celu: przygotowania nas właśnie na tę wojnę? Może i brzmi absurdalnie, ale kiedy zastanowimy się dłużej, być może dojdziemy do wniosku, że ta idea nie jest oderwana od powierzchni ziemi tak bardzo, jak byśmy chcieli. Zupełnie jak Zack Lightman, bohater drugiej powieści Ernesta Cline’a, czyli Armady.

Przez całe swoje życie Zack starał się zachowywać jak zwyczajny amerykański nastolatek - czyli taki, który nie wyróżnia się z tłumu, żeby przeżyć. Nie zawsze mu się udawało; jego los został naznaczony już w dzieciństwie, kiedy stracił ojca w niezbyt honorowy sposób (czy dla nastolatka może być coś gorszego, niż stać się pośmiewiskiem całkiem nie ze swojej winy?), a w szkole niejednokrotnie tracił panowanie nad sobą, przez co zyskał miano psychola. Zack całe swoje życie spędził na marzeniu o wielkiej przygodzie, rodem z tych, z którymi mierzy się w swoich ulubionych grach wideo. Chciał zasłynąć przed światem, uczynić coś, co postawiłoby go w opozycji do śmierci ojca i jednocześnie zapewniłoby mu dożywotnią popularność. Kiedy pewnego dnia widzi za oknem przelatujący statek kosmiczny, nie wierzy swoim oczom, bo przecież nierzadko miewał omamy, ale szybko okazuje się, że wielka przygoda - lub może wielka katastrofa ludzkości - jest znacznie bliżej niż kiedykolwiek przedtem.

sobota, 26 września 2015

„Endgame. Wezwanie” – James Frey & Nils Johnson-Shelton



James Frey, autor popularnej powieści Milion małych kawałków i założyciel firmy producenckiej CEO Full Fathom Five (odpowiedzialnej za wydanie bestsellerowej powieści Jestem Numerem Cztery), miał wybór – mógł napisać świetną powieść sci-fi, przepełnioną starożytnymi znakami i tajemnicami, lub stworzyć międzynarodowe epickie przedsięwzięcie i zmusić czytelników do odkrycia, gdzie kończy się prawda a zaczyna fikcja. Do swojego projektu zaprosił Nilsa Johnson-Sheltona, autora książek dla młodzieży, i tak oto powstało Endgame.Wezwanie. Książka, jakiej świat nie widział.


ZAGRAJ. PRZETRWAJ. ROZWIĄŻ ZAGADKĘ. LUDU ZIEMI. ROZPOCZYNA SIĘ ENDGAME.


W Ziemię uderza dwanaście meteorytów, siejąc zniszczenie. Dwanaścioro graczy otrzymuje znak, że oto Gra się zaczęła. Są tacy jak Ty, tyle że przez całe życie trenowali. Mają własne lęki i słabości, zwycięstwa i porażki, wrogów i wielkie miłości, ale teraz muszą pokonać rywali. Ich zadaniem będzie zdobycie trzech kluczy, nagrodą natomiast ocalenie krewnych przed wielką katastrofą. Od samego początku wiedzą, że są Graczami, nie wiedzą jednak, w co grają oraz jak grać, by wygrać. Wiedzą jedynie, że pochodzą od starożytnych ludów, namiestników ludzkości, a Gra została stworzona przez Stwórców. Rozpocznie się, kiedy Stwórcy uznają to za konieczne – na przykład, kiedy będziemy na granicy doprowadzenia Ziemi do ruiny. Rozpocznie się teraz albo nigdy. Nie, Endgame już się rozpoczęło.


Jesteście zaintrygowani? Bardzo słusznie.

piątek, 21 sierpnia 2015

„Piąta fala” & „Piąta fala: Bezkresne morze” – Rick Yancey



Cztery fale wystarczyły, żeby zminimalizować populację ludzkości liczącą siedem miliardów do marnych kilku setek. Pierwsza fala - brak elektryczności. Druga - tsunami. Trzecia - zaraza. Czwarta - Uciszacze. To. Jeszcze. Nie. Koniec.


Przybysze to nie Obcy. Obcy to te istoty, które hodujecie w głowach lub które pokazuje się  nam na filmach. One mówią po angielsku i zazwyczaj wyglądają jak skrzyżowanie człowieka z ośmiornicą lub leniwcem. Przybysze natomiast to rasa istot pozaziemskich, które są tysiąckrotnie bardziej zaawansowane niż człowiek. Bynajmniej nie przyleciały na Ziemię w celach pokojowych czy edukacyjnych. „A prawda jest taka, że jak już nas znaleźli, to było po nas”*. Raczej nie ma już ratunku. „Równie dobrze karaluch [czytaj: człowiek] mógłby sobie przygotować plan powstrzymania buta, który właśnie zmierza go zmiażdżyć”. Co robić? Módl się o przeżycie.



„Piąta fala”

Bestsellerowa trylogia Ricka Yanceya jest reklamowana jako jeden z najlepszych cyklów science fiction  dla młodzieży, niektórzy uważają, że to najlepszy  cykl science fiction w ogóle. Pierwsza część zapowiadała się naprawdę spektakularnie, jako że autor postanowił się wykreować na nowo jeden z największych motywów współczesnej popkultury: kosmitów. Mieli być lepsi, więksi, groźniejsi, inteligentniejsi. Problem w tym, że szybko się okazuje, że faktycznie tak jest, ale przez pierwsze… kilka stron. W efekcie jest to książka o sztuce przetrwania w ostatkach umierającego świata, samotnej egzystencji, akceptacji takich spraw, jak utrata najbliższych.