Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 maja 2016

"Wigilijne psy i inne opowieści" - Łukasz Orbitowski


Łukasz Orbitowski  uchodzi za jednego z najbardziej obiecujących współczesnych twórców na gruncie polskiej literatury, a jego pozycję zdecydowanie umocnił Paszport Polityki, który pisarz otrzymał w roku 2015 za powieść „Inna dusza”. Tom „Wigilijne psy i inne opowieści” jest drugim wydaniem opowiadań w większości już wcześniej publikowanych.

Na zbiór składa się jedenaście różnorodnych tekstów, które łączy atmosfera grozy, strachu, niepokoju, często rodem z horroru,  chociaż z drugiej strony mamy tutaj niby normalny, codzienny świat, ponurą rzeczywistość polskich blokowisk. Takie trochę polskie piekiełko - beznadziei, depresyjności, zniechęcenia. To brudny i przygnębiający świat, spowity jakimś półmrokiem. Nie będę streszczać w tym miejscu każdego opowiadania, ale żeby zasygnalizować klimat, wspomnę o niektórych. W „Wigilijnych psach” (tytułowym opowiadaniu) ojciec udaje się nad rzekę utopić szczeniaki, których nie udało się nikomu oddać, „Opowieść taksówkarska” traktuje o tajemniczej i niewyjaśnionej śmierci taksówkarza. W „Kacprze Kłapaczu” dzikich lokatorów pewnego wieżowca nawiedzają duchy. „Serce kolei” jest niesamowitą i straszną podróżą pociągiem relacji Kraków-Katowice, w czasie której dzieją się rzeczy co najmniej osobliwe.

piątek, 4 marca 2016

„Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender” - Leslye Walton

Pierwszą rzeczą, którą pokochałam w tej książce, była jej okładka. Już dawno nie widziałam równie pięknej, przyciągającej wzrok, zarówno minimalistycznej jak i sugestywnej, pasującej idealnie do treści - po prostu chwytającej za serce - okładki. Kupienie książki Leslye Walton dla samego podziwiania jej nie będzie przesadą. Jednak w tym przypadku nie zapłacimy jedynie za  śliczny obrazek na froncie. Okładka była pierwszą rzeczą, którą pokochałam w związku z „Osobliwymi i cudownymi przypadkami Avy Lavender”, ale z pewnością nie ostatnią.


„Szczęście miało ostrą woń, niczym najkwaśniejsza limonka lub cytryna. Złamane serca pachniały zadziwiająco słodko. Smutek wypełniał powietrze słoną, morską wonią, śmierć pachniała podobnie” (str. 69)


Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender” to historia rodzinna trzech kobiet, matek i córek, która zaczyna się na francuskim wybrzeżu w 1904 roku, a kończy w amerykańskim mieście Seattle, ponad pięćdziesiąt lat później. Ava Lavender opowiada historię nie tylko swojej osobliwej młodości, ale także sięga do wydarzeń znacznie wcześniejszych, przedstawiając burzliwe życie swojej babci i matki, które niejednokrotnie były uważane - w najgorszym wypadku - za wiedźmy - a w najlepszym - za dziwaczki. A wszytko po to, by udowodnić, że los lubi zataczać koło. Magia od zawsze była w rodzinie Avy, jednak z pokolenia na pokolenie staje się potężniejsza, podobnie jak fatum miłości, które ciąży na każdej z kobiet. I babcia, i matka Avy zdążyły przekonać się doskonale, że miłość potrafi zrobić z nas głupców, jednak dramat Avy rozpoczyna się dopiero, gdy do miasta sprowadza się niezwykle pobożny Nathaniel Sorrows, który zaczyna brać ją za anioła. Ava Lavender nie jest zwykłą dziewczyną. Ava urodziła się ze skrzydłami.

sobota, 26 września 2015

„Endgame. Wezwanie” – James Frey & Nils Johnson-Shelton



James Frey, autor popularnej powieści Milion małych kawałków i założyciel firmy producenckiej CEO Full Fathom Five (odpowiedzialnej za wydanie bestsellerowej powieści Jestem Numerem Cztery), miał wybór – mógł napisać świetną powieść sci-fi, przepełnioną starożytnymi znakami i tajemnicami, lub stworzyć międzynarodowe epickie przedsięwzięcie i zmusić czytelników do odkrycia, gdzie kończy się prawda a zaczyna fikcja. Do swojego projektu zaprosił Nilsa Johnson-Sheltona, autora książek dla młodzieży, i tak oto powstało Endgame.Wezwanie. Książka, jakiej świat nie widział.


ZAGRAJ. PRZETRWAJ. ROZWIĄŻ ZAGADKĘ. LUDU ZIEMI. ROZPOCZYNA SIĘ ENDGAME.


W Ziemię uderza dwanaście meteorytów, siejąc zniszczenie. Dwanaścioro graczy otrzymuje znak, że oto Gra się zaczęła. Są tacy jak Ty, tyle że przez całe życie trenowali. Mają własne lęki i słabości, zwycięstwa i porażki, wrogów i wielkie miłości, ale teraz muszą pokonać rywali. Ich zadaniem będzie zdobycie trzech kluczy, nagrodą natomiast ocalenie krewnych przed wielką katastrofą. Od samego początku wiedzą, że są Graczami, nie wiedzą jednak, w co grają oraz jak grać, by wygrać. Wiedzą jedynie, że pochodzą od starożytnych ludów, namiestników ludzkości, a Gra została stworzona przez Stwórców. Rozpocznie się, kiedy Stwórcy uznają to za konieczne – na przykład, kiedy będziemy na granicy doprowadzenia Ziemi do ruiny. Rozpocznie się teraz albo nigdy. Nie, Endgame już się rozpoczęło.


Jesteście zaintrygowani? Bardzo słusznie.

niedziela, 14 czerwca 2015

„Zakon Mimów” – Samantha Shannon



Samantha Shannon z pewnością nie osiadła na laurach po sukcesie swojej debiutanckiej powieści. "Czasem Żniw" autorka, wprowadzając nas w świat rządzony przez apodyktycznych Refaitów, pozwoliła nam zaledwie liznąć ciasta, jakim jest uniwersum Paige Mahoney, pozostawiając niedosyt i trawiący wciąż głód. Ten stan trwał aż do kwietnia 2015 r., kiedy to ukazała się kontynuacja książki,  również z intrygującym tytułem - "Zakon Mimów". Nie jest to długi okres, patrząc na to, ile średnio trzeba czekać na ukazanie się naprawdę dobrej książki. Czy  druga część okazała się równie urzekająca jak jej poprzedniczka?          


Rebelia w Szeolu I trwa. Paige wraz z grupą jasnowidzów udaje się wyrwać z tego piekła. Ale czy Londyn jest bezpieczniejszym miejscem? Koniec końców bunt ma tragiczne skutki. Zaledwie garstce zbiegów udaje się ukryć na ulicach miasta. Muszą się chować, tkwić w podziemiach jak szczury, a Sajon nie śpi. Za wszelką cenę stara się odnaleźć uciekinierów, by skrywana od 200 lat tajemnica nie ujrzała światła dziennego.


Paige również nie ma łatwego życia. Pozornie bezpieczna w Siedmiu Pieczęciach dalej musi trzymać się na baczności. Władze Sajonu zaostrzyły rygor. Nigdy dotąd na ulicach nie pojawiło się tylu Czerwonych. Jest to tłumaczone zwiększeniem środków bezpieczeństwa z powodu zbliżającego się Święta Listopadowego, lecz tylko społeczność jasnowidzów zna prawdę. Nasza bohaterka jest obecnie najbardziej poszukiwaną osobą w całym Londynie, jej nemezis nie spocznie dopóty, dopóki nie dostanie jej w swoje ręce żywej. Lub martwej. Panna Mahoney ma również inny problem – za wszelką cenę musi znaleźć sposób, by przekazać innym informację o Refaitach i Emmitach. Rozpierzchły i niezorganizowany syndykat, pogrążony we własnych intrygach  ani myśli słuchać bajeczek nic nieznaczącej faworyty. Tylko Paige widzi realne zagrożenie w przybyszach z zaświatów. Społeczeństwo jasnowidzów potrzebuje przeorganizowania, a Blada Śniąca doskonale zdaje sobie z tego sprawę i zamierza wziąć sprawy w swoje ręce. Tylko w ten sposób syndykat zacznie stanowić realne zagrożenie dla Sajonu i Refaitów, na razie są bandą rozwydrzonej hołoty, zajętej wyłącznie swoimi sprawami.


Samantha Shannon poszła za ciosem. Druga część książki jest tak samo niesamowita jak jej poprzedniczka. Jak w "Czasie Żniw" fabuła rozkręcała się powoli, tak w "Zakonie mimów" akcja goni akcję. Autorka nie daje nam ani chwili wytchnienia, cały czas coś się dzieje. Po skończeniu czytania jednego wątku, mimowolnie stajemy się ciekawi, co wydarzy się w następnym. A nie jest to wcale takie oczywiste! Książka posiada niezliczoną ilość niespodzianych zwrotów akcji, a zakończenie zadziwi nas, niezależnie od tego, jakie były nasze przypuszczenia. Mimo młodego wieku Samantha Shannon pisze bardzo dojrzale – lecz jednocześnie jej styl pisania jest prosty i książki czyta się go niesamowicie lekko. Nie wiem, co tej autorce siedzi w głowie, skoro potrafiła stworzyć tak rozbudowane uniwersum, dopracowane w każdym calu, ale niech tam się zadomowi na stałe! Wszystko tutaj do siebie pasuje, wszystko jest perfekcyjnie wykończone i wytłumaczone. Nie ma żadnych niedociągnięć, na każde pytanie odnośnie fabuły jesteśmy w stanie znaleźć odpowiedź w książce. Właśnie w tym celu powstał słowniczek, jak poprzednio umieszczony na końcu książki, lecz tym razem został on uzupełniony o kolejne zagadnienia. Chociaż w drugiej części książki pojawiło się coś jeszcze – oprócz objaśnienia Siedmiu kategorii jasnowidzenia, autorka podarowała nam także dokładny spis Eterycznego Stowarzyszenia oraz mapy I i II Kohorty. Osobiście uwielbiam takie dodatkowe smaczki, które pozwalają nam na lepsze wyobrażenie świata, w którym toczy się akcja. Co jeszcze? Nie możemy oczywiście zapomnieć o bohaterach! Lecz w tej kwestii za wiele się nie zmieniło. Tak samo jak w "Czasie Żniw", są one rewelacyjnie nakreślone. Jak mówiłam, nie znajdziemy tutaj dwóch chociażby podobnych osobników. W tej części autorka pozwala zadebiutować postaciom drugoplanowym, co mnie niezmiernie cieszy. Jesteśmy w stanie dowiedzieć się nieco więcej o przeszłości samego Jaxona Halla, który oprócz Naczelnika był dla mnie największą zagadką, którą jednocześnie obdarzyłam chyba największą sympatią. Nie mogło również zabraknąć wątku miłosnego, lecz został on tak subtelnie wpleciony w całą fabułę, że nie odnosimy wrażenia, że z opowiadania o dystopijnej wizji świata robi nam się słabe romansidło. Paige dalej jest jedną z moich ulubionych bohaterek – chociaż dalej robi za worek treningowy :)

Nie jest to w sumie dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że ma na karku całą świtę Refaitów.

Musi teraz bardzo uważać, by nie zostać złapaną. 
A Sajon nie śpi. Czuwa.


Jestem niezwykle zadowolona z tego, że ta książka trafiła w moje ręce. Autorkę pokochałam jeszcze bardziej – świat przez nią wykreowany przedstawiła w tak świetny sposób, że aż trudno oderwać się od lektury. Strony pochłania się w błyskawicznym tempie, a na końcu czuje się niedosyt, głód i chęć poznania kolejnych przygód małej Paige. Naprawdę nie sposób się go pozbyć. Jedyną opcją ratunku może okazać się kolejna część "The Bone Season", na który najprawdopodobniej przyjdzie nam czekać kolejny rok albo i dłużej. Chociaż, jeżeli mam być szczera, to wolę poczekać dłuższy okres, by potem w pełni móc się cieszyć kolejnym owocem pracy Samanthy Shannon. Im dłużej trawi Cię głód, tym lepiej smakuje posiłek, prawda?



Karolina

Za możliwość przeczytania książki dziękujemy Wydawnictwu SQN




Czas Żniw │ Zakon Mimów

Samantha Shannon, Zakon mimów, Wydawnictwo SQN, 2015, stron: 544

czwartek, 28 maja 2015

„Przegląd Końca Świata: Blackout” – Mira Grant



,,Najstarsza historia świata. Chłopiec zakochał się w dziewczynie.  Chłopiec traci dziewczynę. Chłopiec odzyskuje dziewczynę dzięki nieetycznemu zachowaniu cierpiących na megalomanię szalonych naukowców, którzy chcieliby wskrzesić każdego trupa na jakiego natrafią. Jeśli ktoś zbliży się  na sto metrów do mojego szczęśliwego zakończenia, niech zacznie się modlić o odporność na kule.” (Mira Grant, Blackout)


Niespodziewany wybuch epidemii na Florydzie staje się kolejnym kamieniem milowym w spisku stulecia, a ekipa Przeglądu Końca Świata zostaje oskarżona o bioterroryzm. Sytuacja wymaga podziału grupy. Shaun wyrusza zbadać źródło zarazy, natomiast reszta udaje się do legendarnego hakera Małpy po nowe tożsamości. A do tego wszystkiego dochodzi tajemnica Obiektu 7c przetrzymywanego w tajnych laboratoriach CZKC…

poniedziałek, 18 maja 2015

„Chłopcy” – Jakub Ćwiek



Jakuba Ćwieka nie trzeba przedstawiać miłośnikom fantastyki. Ten polski pisarz był aż dziewięciokrotnie nominowany do Nagrody im. Janusza A. Zajdla przyznawanej autorom rodzimej fantastyki. To o czymś świadczy, prawda? I do czegoś zobowiązuje. Ja zapraszam Was na spotkanie z bandą niegrzecznych harleyowców.



"Chłopcy" to pierwsza część czterotomowego cyklu książek, z których do tej pory ukazały się pierwsze trzy: "Chłopcy", "Bangarang" i "Zguba". Data premiery czwartego tomu to w przybliżeniu październik 2015 r.



Zacznijmy od tego – czy pamiętacie Piotrusia Pana i jego przygody? Wiernych kompanów i uroczą Dzwoneczek, która podążyłaby za nim choćby w ogień? Nibylandia była ich schronieniem przed światem zewnętrznym, miejscem, gdzie mogli się bawić i przeżywać niezwykłe przygody bez końca. Ich jedynym, a zarazem największym wrogiem był kapitan Hook, z którym to stoczyli wiele bitew, z każdej z nich wychodząc oczywiście zwycięsko. Niepocieszony pirat wracał na swój statek, by po jakimś czasie znów zaatakować, by po raz kolejny zostać pokonanym przez Piotrusia i jego bandę. A co by było gdyby kapitana zabrakło? Gdyby w końcu naszemu małemu bohaterowi udało się pozbawić złego pirata życia? Wszakże walka z nimi była częścią przygody! Wiadomym jest, że prędzej czy później musiało do tego dojść i właśnie to było pierwszym klockiem domina, który zaczął zmieniać całą Nibylandię. Wtedy Piotruś zdał sobie z czegoś sprawę – nie jest już dłużej dzieckiem. Uśmiercanie innych nie jest rozrywką dla dzieci. Takie rzeczy robią tylko dorośli, co znaczyłoby, że on sam zaczął… dorastać. Najwidoczniej bardzo spodobała mu się ta zabawa, tak więc zaczął robić inne rzeczy, które robią tylko dorośli. Piotruś zaczął się zmieniać, co zaczęło przerażać jego wesołą bandę. Tak nagle zderzenie z rzeczywistością okazało się dla nich okropnym przeżyciem. Razem z Dzwoneczkiem postanowili uciec jak najdalej od tej osoby, która niegdyś była ich przyjacielem. W prawdziwym świecie urośli, ale nie dorośli.  Mentalnie, dalej każdy z nich był dzieciakiem, któremu były tylko swawole w  głowie. Tyle że forma zabawy nieco się zmieniła. Pływanie łódką zostało zastąpione szybką jazdą na wielkim harleyu, a na miejsce futrzastych przyjaciół z lasu wskoczyły roznegliżowane panienki i pojawili się prostaccy kompani.

czwartek, 14 maja 2015

„Czas Żniw” – Samantha Shannon



Samantha Shannon, autorka „Czasu Żniw”, swoje pierwsze kroki w świecie literatury zaczęła stawiać, gdy miała zaledwie 15 lat. Na efekty jej pracy nie musieliśmy długo czekać. Jej debiutancka powieść "Czas Żniw" okazała się światowym bestsellerem, który został przetłumaczony i sprzedany do 28 krajów, a prawa do nakręcenia filmu zostały wykupione jeszcze przed premierą książki przez studio filmowe The Imaginarium Studios. Niejeden pisarz mógłby pozazdrościć pisarce tak doskonałego debiutu. Ja mogę tylko z westchnieniem pełnym podziwu stwierdzić: „Boże, co za talent, jaka wyobraźnia przekraczająca wszelkie możliwe granice”!


"Czas Żniw" to pierwsza część siedmiotomowego cyklu książek opowiadających o dystopijnej wizji przyszłości, w której na terenie Wielkiej Brytanii powstaje nowe, totalitarne państwo – Sajon. Celem tego państwa jest zwalczanie wszelkich przejawów jasnowidzenia, które posiada również główna bohaterka – Paige Mahoney. W świecie, w którym żyje dziewczyna, zdradą jest już sam fakt, że oddycha. Pracuje ona w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn, które na ulicach jest po prostu nazywane SajLo. Do jej zadań należy włamywanie się do ludzkich umysłów, by zdobyć cenne informacje dla swojego zleceniodawcy, Jaxona Halla. Nie dość, że było to nielegalne i groziła jej nawet kara śmierci, to na dodatek ludzie tacy jak ona zostali jeszcze bardziej znienawidzeni przez zwykłych "ślepców" – tych, którzy nie posiadali daru jasnowidzenia. W wyniku nieszczęśliwego splotu wydarzeń zostaje złapana i przetransportowana do Oksfordu – zagadkowej kolonii karnej, której istnienie utrzymywane jest w tajemnicy przed zwykłymi śmiertelnikami. Władzę nad nią sprawuje potężna rasa Refaitów – swego rodzaju nadludzi pochodzących z Zaświatów, którzy uważają śmiertelników za stworzenia mniej warte od zwierząt. Od teraz Paige będzie musiała dołożyć wszelkich starań, by móc z powrotem odzyskać wolność.

niedziela, 10 maja 2015

,,Przegląd końca świata: Deadline” - Mira Grant



Niedawno prezentowałam Wam recenzję Feed - książki, która była doskonałą wizją świata nawiedzonego przez zombie. Teraz, po przeczytaniu Deadline widzę, że dokładność, z jaką Mira Grant wykreowała obie książki, trochę się różni. Co tu dużo mówić - Deadline jest jeszcze lepsza!

Po dramatycznych wydarzeniach ostatnich miesięcy Shaun Mason stał się wrakiem, zaledwie cieniem człowieka, jakim był kiedyś. Igranie ze śmiercią przestało być już takie zabawne, a życie straciło swój słodki, lekko zgniły smak. Kiedy w drzwiach mieszkania Shauna pojawia się pewien naukowiec, który według ostatnich doniesień powinien być martwy, wszystko staje na głowie. Zwłaszcza, że chwilę później wybucha kolejna epidemia. Przypadek? Wiedza nieoczekiwanego gościa jest ekstremalnie niebezpieczna. Co więcej, to jedyna nadzieja na pokonanie potworności, która zagraża całemu życiu na Ziemi.

Mira Grant posiada typowy męski styl. Mocno trzyma się fabuły, interesuje ją akcja, nie skupia się na opisach postaci. Szczególnie widać to w Deadline. W pierwszej części nużyły mnie zbyt długie opisy nieistotnych szczegółów (np. budowa okularów), więc ku mojej uciesze w Deadline zbyt wielu ich znajdziemy.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

,,Przegląd Końca Świata: Feed" - Mira Grant



Książka Miry Grant ,,Przegląd końca świata: Feed” dotyka jednego z popularniejszych obecnie tematów – apokalipsy zombie. Robi to jednak w niesamowicie inteligentny, przemyślany i niewymuszony sposób.


Akcja toczy się w Ameryce, co nie jest zaskakujące, bo przecież to Ameryka jest najbardziej narażona na wszelkiego rodzaju katastrofy, kataklizmy, upadek gospodarki czy właśnie atak zombie. Ktoś w 2014 roku rozpylił wirus, który mutuje ludzi po śmierci, a teraz - 25 lat później -  świat ponosi tego konsekwencje.


W świecie, gdzie mass media straciły swoje pierwotne znaczenie i wiarygodność, to blogerzy kreują rzeczywistość. Informują ludzi o brutalnej prawdzie świata, w którym przyszło im żyć, a także kreują opinie i światopoglądy. Para głównych bohaterów, rodzeństwo Georgia i Shaun są właśnie blogerami. Zrobią wszystko, by prawda ujrzała światło dzienne, a relacjonowanie trwającej właśnie kampanii prezydenckiej ma im zapewnić świetne statystyki. Dochodzi jednak do serii dramatycznych wydarzeń, pozornie niepowiązanych, ale wiadomo – pozory mylą.

czwartek, 29 stycznia 2015

„Drzewo migdałowe” – Michelle Cohen Corasanti



To niezwykłe, że osoba o żydowskich korzeniach pisze powieść, której tłem historycznym czyni wciąż żywy konflikt izraelsko-palestyński, i to książkę, w której głos oddaje Palestyńczykom właśnie i z ich perspektywy pokazuje kilkudziesięcioletni konflikt na Bliskim Wschodzie, okres ciągłych wojen między Izraelem a Palestyną. I wydawać by się mogło  (przez wzgląd na korzenie autorki właśnie), że jej książka może być jakimś politycznie zaangażowanym manifestem ideologicznym na rzecz racji Izraela, tymczasem fabuła – o dziwo! - przynosi coś zupełnie odwrotnego.
Corastanti, wychowana w żydowskim domu, w rodzinie mocno związanej z Izraelem, podjęła studia na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie i – jak podkreśla – to był moment, kiedy otworzyły się jej oczy na dramatyczny los ludności palestyńskiej. Napisała „Drzewo migdałowe” jako manifest nadziei na zgodne życie Izraela i Palestyny.