„Papierowe miasta” to
druga książka Johna Greena, którą przeczytałam. Po przeczytaniu „Gwiazd naszych
wina” niekoniecznie miałam ochotę na kolejną książkę tego autora, jednakże moje
koleżanki zachęciły mnie do przeczytania tej właśnie książki. Dałam się namówić
i nie żałuję. Uważam, że jest to
książka, której warto poświęcić swój czas.
Głównym bohaterem „Papierowych miast” jest Quentin zwany
też Q, zwykły nastolatek, który przyjaźni się z Benem i Radarem. Fajni to
przyjaciele i kumple. Miłością z lat młodości Quentina jest Margo Roth
Spiegelman. Margo to jedna z najpopularniejszych dziewczyn w szkole, ma
najfajniejszych ludzi wokół siebie. Mieszka naprzeciwko Quentina, lecz nie
utrzymuje z nim kontaktu. Jednak – jak się okazuje - jeden moment, jedna chwila
może przewrócić nasze życie do góry nogami.
Tak się dzieje w wypadku Quentina. Pewnej nocy Margo „wpada” do jego domu i zabiera go na najdziwniejszą przejażdżkę w całym jego życiu. Quentin nie spodziewał się, że ta jedna przejażdżka ukaże mu prawdę o tym, kim jest Margo, i zwiąże ją z nim. Po tym wydarzeniu jednak Margo znika, a Quentin rozpoczyna jej poszukiwania. Margo zostawiła bowiem wskazówki. Takie wskazówki, które tylko Q może rozszyfrować.
Tak się dzieje w wypadku Quentina. Pewnej nocy Margo „wpada” do jego domu i zabiera go na najdziwniejszą przejażdżkę w całym jego życiu. Quentin nie spodziewał się, że ta jedna przejażdżka ukaże mu prawdę o tym, kim jest Margo, i zwiąże ją z nim. Po tym wydarzeniu jednak Margo znika, a Quentin rozpoczyna jej poszukiwania. Margo zostawiła bowiem wskazówki. Takie wskazówki, które tylko Q może rozszyfrować.

