Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rainbow Rowell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rainbow Rowell. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 kwietnia 2016

"Carry On" - Rainbow Rowell


Simon Snow jest najgorszym Wybrańcem, jaki kiedykolwiek został wybrany – tak twierdzi jego współlokator w szkole magii Watford, Baz, ale prawdopodobnie każdy, kto kiedykolwiek spotkał Simona, podziela to zdanie. Snow nie wydaje się najpotężniejszym czarodziejem wszech czasów: za każdym razem, kiedy podnosi różdżkę, coś wybucha, dlatego chłopak nie podnosi jej zbyt często. W dodatku jego dziewczyna z nim zerwała po tym, jak przyłapał ją na ewidentnej zdradzie ze współlokatorem. Nie to, żeby życie Simona było proste. Stracił rodziców, zanim ich poznał, ale już wtedy wielka przyszłość była mu przepowiedziana. Teraz wszyscy od niego wymagają poskromienia złych sił. Na końcu pozostaje Tyrranus Basilion Gimm Pitch, czyli dziedzic wielkiej fortuny dwóch historycznych czarodziejskich rodów, z którym Simon dzielił pokój od siedmiu lat. Baz próbował zabić Simona już trzy razy, a resztę czasu prawdopodobnie spędził na knuciu, jak dokonać tego po raz kolejny. Nienawiść to idealne słowo na określenie więzi, która ich łączy. Jednak oto rozpoczyna się kolejny, ostatni rok w Watford, szkole magii i czarodziejstwa, w którym Simonowi przyjdzie się zmierzyć ze swoim przeznaczeniem, mając u boku nikogo innego, jak Baza właśnie.

Carry On” jest najnowszą książką Raibow Rowell, autorki takich bestsellerów jak „Eleonora i Park czy „Fangirl” właśnie, w której po raz pierwszy spotkaliśmy się z historią Simona i Baza. Główna bohaterka „Fangirl” – Cath - jest szaloną fanką serii powieści o Simonie Snowie  (który jest kimś w rodzaju Harry’ego Poterra, ze swoją różdżką, trójką oddanych przyjaciół i przepowiednią wielkości) i, jak większość fangirls, pisze fanfiki. O Simonie i Bazie, ale nie w roli antagonistów, jak w oryginalnych książkach, lecz… zakochanych w sobie chłopców. Rainbow Rowell, podobnie jak Cath, najwyraźniej dostrzegła potencjał tego rozwiązania. Zapytana przez fanów, czy napisała „Carry On” jako Gemma T. Leslie – wykreowana przez nią postać, która w „Fangirl” figuruje jako autorka powieści o Simonie Snowie – czy może jako Cath, a wtedy „Carry On” należałoby traktować jako fanfiction, odpowiedziała, że napisała „Carry On” jako ona sama. Ponieważ uznała, że jest dłużna Simonowi i Bazowi,  a także wszystkim swoim fanom dookoła świata opowiedzenie tej historii. Po przeczytaniu powieści w oryginale mogę zapewnić, że zrobiła to pierwszorzędnie.

Eleonora i Park” oraz „Fangirl” nie urzekły mnie na tyle, żebym mogła zrozumieć fenomen Rainbow Rowell oraz w pełni docenić jej kunszt, chociaż przy drugiej powieści pisarki dostrzegłam, że skrywa w sobie pewien talent. Przede wszystkim jest to talent do opowiadania słodkich i lekkich historii, a przy tym ukrywania w nich drugiego, gorzkiego i przejmującego dna. Szczególnie w „Fangirl” udało jej się to znakomicie. „Carry On” wypada pod tym względem zupełnie inaczej: nadal jest to słodka historia z odrobiną goryczy, która czyni bohaterów bardziej realistycznymi, ale tym razem okazało się, że jest to również niespodziewanie urocza powieść – do tego stopnia, że nie mogłam przestać uśmiechać się, czytając ją.

Ale wiem, gdzie leży problem: problem zazwyczaj leży w stylu pisania, a przynajmniej tak było w tym przypadku. Do języka stosowanego w „E&P” oraz „Fangirl” miałam mieszane uczucia, natomiast ten w „Carry On”, które przeczytałam w oryginale, podbił moje serce, co oznacza, że w przypadku dwóch pozostałych powieści zawiodło tłumaczenie. Tym samym Rowell obroniła swój wątpliwy talent w moich oczach. Jej styl pisania w „Carry On” jest urzekający, lekki, przyjazny i uroczy. Nie mogłam odłożyć książki nawet na godzinę. Jeśli czuliście się zawiedzeni przez „Eleonorę i Parka” lub „Fangirl”, koniecznie sięgnijcie po „Carry On” – najlepiej w oryginale.

Bohaterowie całkowicie podbili moje serce. Simon jest typowym chłopcem, któremu nic w życiu nie wychodzi, natomiast wszyscy oczekują od niego za wiele. Jest najgorszym Wybrańcem, który sprosta swojemu zadaniu – o ile w ogóle mu sprosta – tylko dzięki cudowi. Został porzucony w dzieciństwie, wszystko wybucha mu w dłoniach, na wszystko narzeka i wiecznie chodzi głodny (przy tym uwielbia drożdżowe bułeczki). Natomiast Baz jest najmłodszym, całkowitym przeciwieństwem Simona, potomkiem wielmożnej rodziny Pitchów, a także wampirem – jak od zawsze podejrzewał Snow. Baz odgrywa w życiu Simona rolę największego nemezis, zarówno na polu znienawidzonego współlokatora, jak i w walce z czarnymi mocami. Jednak Rainbow Rowell prowadzi tory tej historii trochę inaczej: Simon i Baz, zamiast się dalej nienawidzić (jak robili przez siedem lat), powoli zakochują się w sobie. Ich relacja została wspaniale, intrygująco i uroczo wykreowana. To z pewnością moja ulubiona część „Carry On”. Jednak na innych frontach powieść również nie zawodzi: mamy tu kilku dobrze wykreowanych bohaterów drugoplanowych, ciekawą i wciągającą intrygę i uniwersum pełne magii i tajemniczych stworów, w którym teraz czarodziejskie rody toczą wojnę o władzę. Czytanie tej książki to świetna zabawa.

Carry On” to genialna wariacja na temat Harry’ego Pottera, ponieważ inspirację dziełem J.K. Rowling widać na każdym kroku, a pomimo to książka Rowell pozostaje niezwykle świeża i oryginalna. To idealna pozycja na leniwe popołudnie dla fanów obu pisarek, a także dla entuzjastów fantasy z przymrużeniem oka. „Carry On” to trochę upiorna historia, w dużej części historia miłosna, która dostarcza mnóstwo radości i optymizmu. Dzięki niej w końcu rozumiem, dlaczego tak wiele czytelniczek z całego świata uwielbia Rainbow Rowell. Chyba zaliczam się do tej grupy. Jeśli macie możliwość, sięgnijcie po „Carry On” już teraz; jeśli nie – oczekujcie z niecierpliwością polskiego wydania.

Julia

Wydanie angielskie: Rainbow Rowell, Carry On, , Macmilan Chirldren’s Books, 2015, stron: 528

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

„Fangirl” – Rainbow Rowell



Po ogromnym sukcesie, jakim okazała się Eleonora i Park, doczekaliśmy się kolejnej książki od Rainbow Rowell, tym razem w miętowo-zielonej okładce, o innej tematyce, w nie tak odległych czasach i - przede wszystkim - nie tak bardzo o miłości. Czy warto?


Cath i Wren to siostry bliźniaczki, dawniej bardzo ze sobą zżyte. Te same oczy, usta, włosy, ten sam nos czy biodra. I na tym podobieństwa się właściwie kończą. Wren jest duszą towarzystwa, uwielbia imprezować i bierze z życia wszystko, co najlepsze. Cath natomiast zagrzebuje się w łóżku pod kilkoma kocami i pisze... fanfik o nastoletnim czarodzieju i jego przygodach w szkole magii. Jej popularność rośnie drastycznie, kiedy zbliża się do napisania własnego, alternatywnego zakończenia, przed premierą ostatniej oryginalnej powieści z cyklu o Simonie Snowie.

Fanfik jej autorstwa jest jedyną rzeczą,  która łączy Wren z Cath. Życie tej drugiej przybiera szare barwy, gdy trafiają z siostrą na uniwersytet, który zdaje się być miejscem idealnym dla Wren. Cath natomiast już od pierwszego dnia czuje się nieswojo, szczególnie gdy poznaje nieznośną Reagan, z którą przyjdzie jej dzielić pokój, oraz wścibskiego, wiecznie uśmiechniętego Levi'ego.

czwartek, 9 kwietnia 2015

„Eleonora & Park” – Rainbow Rowell



Czytałam już wiele książek młodzieżowych czy z nurtu Young Adult. „Eleonora & Park” nie jest podobna do żadnej z nich. Swoją delikatnością, subtelnością i finezją wyróżnia się z tłumu popularnych „łamaczy serc”. Książka przechodzi bowiem od skrajności do skrajności: czasami jest zabawna i urocza, zwłaszcza wtedy, gdy opisuje delikatną przyjaźń Eleonory i Parka. Kilka stron później porusza ważne i bolesne tematy, jak: trudne relacje ojca z synem czy przemoc w rodzinie.


Eleonora, której nie sposób nie zauważyć (kręcone rude włosy, otyłość, masa błyskotek, dziwny sposób ubierania się) przez przypadek siada w szkolnym autobusie na siedzeniu obok Parka. Przez bardzo długi czas ta dwójka nie zamienia ze sobą nawet słowa, próbując ignorować obecność drugiej osoby na siedzeniu. W pewnym momencie Park zauważa jednak, jak Eleonora , zerkające przez jego ramię, czyta jego komiksy… I od tego momentu wszystko się zmienia.