„Arystokratka w ukropie” to
znakomita i równie śmieszna kontynuacja „Ostatniej arystokratki”. Kto nie
czytał pierwszej części, będzie miał teraz podwójną radość, bo powinien czym
prędzej nadrobić to przeoczenie. Kto czytał część pierwszą, ma gwarancję równie
doskonałej zabawy. Bo nie sposób nie śmiać się w czasie lektury książki o
perypetiach hrabiowskiej rodziny Kostków.
Rodzina Kostków żyła spokojnie w
Nowym Jorku do momentu, gdy okazało się, że są oni ostatnimi spadkobiercami
zamku na Kostce w Czechach. Spakowali swój dorobek, prochy przodków, kota
Carycę i wyruszyli do Czech na spotkanie z nieznanym. To spotkanie z nieznanym
jest źródłem licznym nieporozumień i komicznych sytuacji. W pierwszej części
rodzina próbuje oswoić się z nową dla nich sytuacją. W części drugiej – już
trochę okrzepli i próbują zrealizować plan zrobienia z Kostki zamku totalnego.
Zadanie karkołomne, gdy weźmie się pod uwagę osoby, które nad tym planem
pracują. Czy uda im się zrobić z zamku na Kostce największą turystyczną
atrakcję w Czechach? Sprawdźcie sami – ręczę, że warto!
