Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lutego 2016

„Arystokratka w ukropie” - Evžen Boček



„Arystokratka w ukropie” to znakomita i równie śmieszna kontynuacja „Ostatniej arystokratki”. Kto nie czytał pierwszej części, będzie miał teraz podwójną radość, bo powinien czym prędzej nadrobić to przeoczenie. Kto czytał część pierwszą, ma gwarancję równie doskonałej zabawy. Bo nie sposób nie śmiać się w czasie lektury książki o perypetiach hrabiowskiej rodziny Kostków.


Rodzina Kostków żyła spokojnie w Nowym Jorku do momentu, gdy okazało się, że są oni ostatnimi spadkobiercami zamku na Kostce w Czechach. Spakowali swój dorobek, prochy przodków, kota Carycę i wyruszyli do Czech na spotkanie z nieznanym. To spotkanie z nieznanym jest źródłem licznym nieporozumień i komicznych sytuacji. W pierwszej części rodzina próbuje oswoić się z nową dla nich sytuacją. W części drugiej – już trochę okrzepli i próbują zrealizować plan zrobienia z Kostki zamku totalnego. Zadanie karkołomne, gdy weźmie się pod uwagę osoby, które nad tym planem pracują. Czy uda im się zrobić z zamku na Kostce największą turystyczną atrakcję w Czechach? Sprawdźcie sami – ręczę, że warto!

wtorek, 31 marca 2015

„Szalone życie Rudolfa” – Joanna Fabicka



Joanna Fabicka to osoba wielu talentów: pisarka i felietonistka z zamiłowania, znawczyni sztuki filmowej z wykształcenia. I choć znana mi jest nominowana przed laty do Oskara „Męska sprawa”, którą Fabicka montowała, to dla mnie jest ona przede wszystkim tą osobą, która powołała do życia Rudolfa Gąbczaka i jego dość oryginalną rodzinę. I chwała jej za to.
 „Szalone życie Rudolfa” nie jest z pewnością taką książką, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni, zwłaszcza kanonem lektur szkolnych, bo czytanie tego fikcyjnego dziennika nastolatka to rozrywka w czystej postaci. Książka opowiada nam o przygodach 14-letniego Rudolfa Gąbczaka, którego życiorys mógłby posłużyć za scenariusz do naprawdę dobrej komedii. Poznajemy również rodzinę głównego bohatera, która jest jeszcze bardziej pokręcona i zwichrowana niż Rudolf. Krótka prezentacja: Krystyna Gąbczak, rodzicielka, z wykształcenia psycholog, z zamiłowania zagorzała feministka prowadząca kółko dla uciśnionych mężatek z osiedla. Gaweł Gąbczak, ojciec o duszy artysty, jednak bez większych sukcesów na koncie. Aktualnie przechodzi kryzys wieku średniego, co doprowadza go do romansu z koreańską artystką (guzy pewne!). Nie można nie wspomnieć o babci – wszystkim w jej wieku życzę takiego wigoru (choć może lepiej nie). O wyczynach tej staruszki po całym osiedlu krążą legendy. No bo kto, mając na liczniku siedemdziesiąt lat, planuje ślub z kucharzem? Korsykańskim – żeby było pikantnie i egzotycznie. Dodajmy jeszcze prawdziwe utrapienie nastolatka – jego bratanka, który jest pewnie potomkiem samego diabła. Ten pięciolatek to najbardziej nieobliczalne stworzenie w życiu tytułowego bohatera – źródło kłopotów i udręk. Potrafi wyrządzić więcej szkód niż… bomba. Cóż, nawet pies głównego bohatera nie wydaje się być do końca normalny. Nie ma się co dziwić, że Rudolfowi trudno zapanować nad otaczającym go chaosem. Bo jego życie to chaos. A jak się do tego doda jeszcze problemy typowego nastolatka (w stylu: jak się niepostrzeżenie dostać do osiedlowego sex-shopu) – ciekawa i zabawna fabuła gwarantowana.   

niedziela, 15 marca 2015

„Ostatnia arystokratka” – Evžen Boček



Ja wiem, że dla wielu określenie zabawna książka brzmi jak oksymoron. Czasami jednak zdarzają się, wierzcie mi, książki, które doprowadzają człowieka do łez… Ze śmiechu – rzecz jasna. I jeśli miałabym wskazać książkę, której czytanie związane jest z ciągłymi, niekontrolowanymi wybuchami śmiechu, książkę cudownie zabawną, wskazałabym właśnie na „Ostatnią arystokratkę” czeskiego autora Evžena Bočka.


Mary Kostka to amerykańska nastolatka mieszkająca w Nowym Jorku. Amerykanka z czeskimi korzeniami. Ba, okazuje się, że korzeniami nie byle jakimi, bo arystokratycznymi. Pewnego dnia rodzina Mary dowiaduje się, że oddana im zostaje rodzinna posiadłość – zamek na Kostce w Czechach. Zamek, który przodkowie Mary już pięciokrotnie w historii tracili (najpierw na rzecz zakonu krzyżackiego, potem husytów, potem Habsburgów, wreszcie Hitlera, by w końcu przypadł komunistom). Teraz jednak Mary wraz z rodziną musi porzucić swoje uporządkowane amerykańskie życie i wrócić do arystokratycznej posiadłości przodków. A problemy z tym związane piętrzą się już od samego początku, bo jak na przykład zabrać ze sobą urnę z prochami wszystkich Kostków zmarłych na obczyźnie (łącznie dwanaścioro), skoro bilet lotniczy dla nieboszczyka jest z niewyjaśnionych przyczyn droższy niż dla zwykłego pasażera? Nie ma wyjścia – rodzina przez tydzień opycha się orzeszkami ziemnymi, by prochy zmarłych przewieźć w woreczkach po orzechach. Pech jednak wydaje się być w herbie rodziny Kostków, bo nie opuszcza familii nawet na moment, powodując, że co chwilę wikłają się w zupełnie absurdalne sytuacje. Dla bohaterów – wszystko układa się beznadziejnie, dla czytelników - tym lepiej, bo to tylko potęguje komiczność świata wykreowanego przez Czecha.