Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo MAG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo MAG. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 września 2016

„Tonąca dziewczyna” – Caitlín R. Kiernan

Imp to młoda malarka chora na schizofrenię. Jest więźniem własnego umysłu i wspomnień. Nie wie, co jest prawdą, widzi rzeczy, których nie ma, i nie umie odróżnić swoich wyobrażeń od rzeczywistości. Jej matka i babka były wariatkami, więc nie dziwi ją własne szaleństwo. Nauczyła się z tym żyć. Bierze leki i żyje w miarę normalnie. Wszystko zmienia jedno wydarzenie, które niszczy z trudem wypracowaną namiastkę normalności. Imp próbuje opisać, co się wtedy stało i tworzy Tonącą dziewczynę.
Kluczowym słowem dla tej powieści jest pamiętnik. Książka ma formę rozpaczliwego spisu myśli kobiety, która chce sobie wszystko ułożyć i nie ma pojęcia, co tak naprawdę się wydarzyło. Akcja nie jest spójna, w jednym czasie poznajemy parę wersji rzeczywistości, wydarzenie nie następują po sobie w chronologicznym układzie. Imp boi się opisywać pewne wydarzenia, więc tylko wspomina o nich, by zaraz stwierdzić, że to było kłamstwo. Pisze o sobie w trzeciej osobie, zmienia czasy bez powodu i świadomie oszukuje czytelnika.  Ta książka to jeden wielki przerażający bałagan.

niedziela, 6 marca 2016

“Studnia wstąpienia” - Brandon Sanderson

Po przeczytaniu „Z mgły zrodzonego” nie mogłam przestać myśleć o  Luthadel pełnym mgieł i allomancji. Brandon Sanderson napisał książkę, która na długo pozostaje w pamięci czytelników. Zakończenie pierwszego tomu było zaskakujące i paradoksalnie oczywiste, nie pozwalało zwlekać z rozpoczęciem czytania drugiego.  Nie mogłam uciec od czaru tej serii i nawet tego nie chciałam.
Akcja „Studni wstąpienia” rozpoczyna rok po Upadku będącym zwieńczeniem pierwszego tomu. Wszystko w jednej chwili się zmieniło, upadła istota będąca Bogiem przez tysiąclecia. I kto do tego doprowadził? Mała, niepozorna dziewczyna Skaa - Vin. Ostatnie Imperium pogrążyło się w chaosie, większość szlachty uciekła z Luthadel – stolicy Ostatniego Imperium, spisując je na straty. Wielce się zdziwili, gdy młody szlachcic idealista Elend Venture objął władzę, ogłaszając się królem. Zgodnie ze swoją filozofią życiową uniemożliwił samemu sobie i każdemu następnemu władcy stać się tyranem, tworząc Zgromadzenie. W jego skład wchodzili przedstawiciele każdej powojennej warstwy społecznej. Oddanie władzy ludowi i podporządkowanie króla jego woli jest świetnym rozwiązaniem na czas pokoju.  W czasie wojny nie działa.

czwartek, 28 stycznia 2016

„Z mgły zrodzony” – Brandon Sanderson

Wiele stuleci temu światu zagroziła straszliwa Głębia - niewyjaśnione śmiertelne zagrożenie. Przyszły tyran, „Ostatni Imperator” zmierzył się z nią i zwyciężył, stając się niepokonanym, nieśmiertelnym Bogiem bez serca. W chwili jego zwycięstwa nad Głębią świat obumarł; wszelkie rośliny uschły, ziemie przysypały warstwy popioły, a w każdą noc nadciągały tajemnicze mgły. Po zwycięstwie Ostatni Imperator hojnie obdarował swoich sprzymierzeńców allomancją - sztuką „spalania” metali, by uzyskać fizyczne lub umysłowe moce. Ich wielkość zależała od pozycji, większość allomantów umiała spalać zaledwie jeden metal. Niektórym przypadła umiejętność władania wszystkimi, takie osoby nazywano „Zrodzonymi z mgły”; zdarzały się bardzo rzadko i tylko w najpotężniejszych rodach. Oprócz allomancji Ostatni Imperator ofiarował sprzymierzeńcom rangę szlachty, samemu zostając królem-Bogiem. Osoby sprzeciwiające się mu w podbojach upokorzył i uczynił niewolnikami zwanymi później Skaa.


Tysiąclecia mijały, Ostatni Imperator niepodzielnie rządził światem żelazną ręką. Ludzie zapomnieli o czasach poprzedzających Głębię, Skaa pogodzili się ze swoim parszywym losem, tracąc wolę walki. Pozostało tylko paru buntowników skazanych na działalność podziemną.
Jednym z nich był Kelsier, Zrodzony z mgły, pół-Skaa, żywa legenda sprzeciwu sadystycznemu Bogowi. Postanawia uczynić to, o czym inni boją się myśleć - chce obalić Ostatniego Imperatora. W tym celu zbiera grupę najpotężniejszych allomantów podziemia w tym niewyszkoloną Zrodzoną z mgły, nastoletnią sierotę Vin.

wtorek, 30 czerwca 2015

„Ocean na końcu drogi” – Neil Gaiman



Neil Gaiman to współczesny mistrz narracji i bajkowej grozy – jego nazwisko to już marka, zapewniająca dreszcze przywołane w fantastyczny sposób. Jeżeli kiedykolwiek spotkaliście się  z tym brytyjskim autorem, przy jego nowej powieści nawet nie nastawiacie się na cokolwiek. Po prostu już to wiecie: będziecie się bać.

Narrator najnowszej powieści Neila Gaimana opowiada historię swojego dzieciństwa sprzed czterdziestu lat. Kiedy był siedmiolatkiem, stanął twarzą w twarz z samobójstwem lokatora swoich rodziców, do którego doszło w  ich własnym samochodzie. Tym samym mężczyzna obudził do życia pradawne moce, które lepiej by zostawić  spokoju. Pojawiają się mroczne stwory spoza naszego świata i nasz narrator potrzebuje wszystkich sił i sprytu, by nie stracić życia w obliczu pierwotnej grozy, zarówno tej przyczajonej w rodzinnym domu, jak i sił, które gromadzą siły, żeby ją zniszczyć. Pomocy może szukać wyłącznie u trzech kobiet z farmy na końcu drogi. Najmłodsza z nich twierdzi, że staw to ocean, a najstarsza pamięta Wielki Wybuch.

Jeżeli nie zaniepokoił was opis ani mroczna, idealnie dobrana okładka książki (ciarki!) z pewnością później będzie lepiej. Perfekcyjnie napisany prolog zaciekawia i jednocześnie obnaża dwa największe talenty autora: wyśmienity styl i ogromną wyobraźnię. Czytając jakąkolwiek książkę Gaimana, można poczuć magię snutej opowieści, a nie jedynie przewracane kartki. To, jak ten pisarz operuje słowem, jest wprost niesamowite. Gdyby to było możliwe, chciałabym, żeby wydawcy wydawali jego powieści na starych, pożółkłych kartkach.

środa, 29 kwietnia 2015

„Gwiezdny pył” – Neil Gaiman



Na  przeczytanie powieści tego autora miałam ochotę już od dawien dawna.  Słyszałam dużo pochlebnych opinii, czytałam wychwalające Gaimana recenzje, aż w końcu zdarzyło się tak, że w bibliotece natrafiłam na książkę „Gwiezdny pył”.


Historia rozpoczyna się w wiosce Mur. Pewien chłopak imieniem Tristan obiecuje swojej ukochanej, że zrobi dla niej wszystko, co tylko dziewczyna zapragnie, przyniesie jej nawet gwiazdkę z nieba. Dosłownie! Udaje się więc do Krainy Czarów, do świata, gdzie nic nie jest takie, jakim się wydaje. Do świata zamieszkałego przez gobliny, jednorożce, wiedźmy. Tu nie ma rzeczy niemożliwych - gwiazda okazuje się być czymś (a może kimś) więcej niż kawałkiem zimnej skały, a podróże na pokładzie statku z chmur stoją jak najbardziej na porządku dziennym. Tristan jednak przekona się, że nie tylko on poszukuje gwiazdy, a jego wyprawa może pozbawić go nawet życia. Ale czego nie robi się z miłości…

niedziela, 8 marca 2015

„Uczeń skrytobójcy”- Robin Hoob



Przed przeczytaniem tej powieści myślałam, że wiem, o czym będzie. Już wielokrotnie spotykałam się z książkami, w których mamy  do czynienia z mistrzem szkolącym swojego ucznia w jakimś trudnym i elitarnym zawodzie, po czym z dumą obserwującym jego wybitne osiągnięcia. W tym jednak przypadku autorka (bo jak się okazuje, za pseudonimem Robin Hobb stoi kobieta) odeszła od schematu i zamiast na samej nauce trudnej sztuki skrytobójstwa skupiła się na postaci głównego bohatera i zarazem narratora tej opowieści, co sprawiło, że książka przypominała pamiętnik albo kronikę, przez co podobała mi się zdecydowanie mniej niż na przykład „Zwiadowcy”, w których  również mamy do czynienia z motywem mistrz i uczeń

Bastard –  syn z nieprawego łoża następcy tronu księcia Szczerego wychowywany wśród psów i koni przez stajennego swojego ojca - nigdy nie uważał się za niezwykłą osobę i w sumie nie wie, co stanie się z nim w przyszłości, na którą nie ma właściwie żadnego wpływu. Pewnego dnia dostaje od króla ciekawą propozycję, by służyć mu i stać się jego skrytobójcą usuwającym kłopotliwych dla króla ludzi. Natychmiast się na nią zgadza. Wkracza na ścieżkę ucznia skrytobójcy, która zawodzi go w sam środek historii jednego z sześciu królestw.

środa, 25 lutego 2015

„Atlas chmur” – David Mitchell



„Atlas chmur” to jedna z nielicznych książek, jakie przeczytałam po obejrzeniu filmu. Miałam przez to pewne obawy, gdyż nie lubię czytać książki, kiedy wiem, jak fabuła się skończy, a do tego mam z góry narzuconą formę wizualną - wygląd miejsc, bohaterów itp. Dla „Atlasu chmur” zrobiłam jednak wyjątek. Film bardzo mi  się podobał, a może inaczej - zaintrygował mnie. Na dodatek przeczytałam, że książka Mitchella nominowana była do prestiżowej nagrody Bookera, a także została uznana za jedną ze Stu Książek Dekady. To wszystko spowodowało, że sięgnęłam po tę powieść. A ta zaintrygowała mnie jeszcze bardziej niż film.

Sam układ rozdziałów jest bardzo ciekawy: 1,2,3,4,5,6,5,4,3,2,1. Numery oznaczają jedną historię, ale jak widać - historii jest sześć. Czytałam wiele razy książki, które miały kilka płaszczyzn czasowych, jednak „Atlas chmur” to prawdziwy fenomen! Tu każdy rozdział mógłby stanowić materiał na oddzielną powieść, a na dodatek Mitchell mistrzowsko żongluje gatunkami literackimi i stylami.  Jednak każda historia jest powiązana z kolejnymi, życie i losy bohaterów wpływają na to, jak potoczy się los postaci z kolejnych rozdziałów.

niedziela, 11 stycznia 2015

„Nigdziebądź” – Neil Gaiman



Ależ to była przedziwna opowieść. Tak przedziwna, że naprawdę mam z nią zagwozdkę. Być może dlatego tak przedziwne to było spotkanie, że od fantasy stronię, a „Nigdziebądź” do tego gatunku przynależy, a konkretniej do odmiany literatury fantastycznej określanej mianem urban fantasy, czyli takiej, której magiczna akcja rozgrywa się w wielkomiejskiej przestrzeni. Nowoczesność świata – miejska dżungla -  współistnieje więc z magią. I pewnie dlatego kręcę trochę nosem. Ale z drugiej strony tak przedziwna to było opowieść, że nabrałam apetytu na inne powieść Neila Gaimana. A skoro ma się ochotę na kontynuowanie znajomości z twórczością Gaimana, to chyba o czymś świadczy. I to świadczy dobrze. Gaiman potrafi bowiem uwodzić opowieścią.