Biorąc
oddech” to trzeci i zarazem ostatni tom serii Oddechy R. Donovan (recenzje wcześniejszych tomów znajdziesz tu i
tu) Jednak między pierwszymi dwoma a ostatnim tomem tego cyklu zauważyłam
bardzo dużą przepaść. Nie tylko czasową, ale także jakościową, niestety. W
dwóch pierwszych częściach cyklu ze zniecierpliwieniem czekałam na zakończenie,
czego nie mogę już powiedzieć o ostatniej części. Mimo obiecywanego wielkiego
zwieńczenia trylogii nie doczekałam się tego.
Zaczynając
czytać, spodziewałam się kontynuacji wydarzeń z poprzednich części, jakie więc
było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jedyną postacią, która występowała w
poprzednich tomach, była sama narratorka, a od wydarzeń opisanych w tomie
drugim minęły już dwa lata! Trudno mi nawet przedstawić zarys fabuły, bo
książka w dużej mierze była pozbawiona ciągu wydarzeń połączonych nicią
przyczyna-skutek. Główna bohaterka, Emma, zrywa ze swym wcześniejszym życiem i
wyjeżdża do college’u w Kalifornii, by zacząć wszystko od nowa. Tylko czy można
uciec przed demonami przeszłości, czy można uwolnić się o przeszłości,
zwłaszcza jeśli naznaczona jest tyloma traumatycznymi przeżyciami?


