Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 stycznia 2015

„Drzewo migdałowe” – Michelle Cohen Corasanti



To niezwykłe, że osoba o żydowskich korzeniach pisze powieść, której tłem historycznym czyni wciąż żywy konflikt izraelsko-palestyński, i to książkę, w której głos oddaje Palestyńczykom właśnie i z ich perspektywy pokazuje kilkudziesięcioletni konflikt na Bliskim Wschodzie, okres ciągłych wojen między Izraelem a Palestyną. I wydawać by się mogło  (przez wzgląd na korzenie autorki właśnie), że jej książka może być jakimś politycznie zaangażowanym manifestem ideologicznym na rzecz racji Izraela, tymczasem fabuła – o dziwo! - przynosi coś zupełnie odwrotnego.
Corastanti, wychowana w żydowskim domu, w rodzinie mocno związanej z Izraelem, podjęła studia na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie i – jak podkreśla – to był moment, kiedy otworzyły się jej oczy na dramatyczny los ludności palestyńskiej. Napisała „Drzewo migdałowe” jako manifest nadziei na zgodne życie Izraela i Palestyny.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

„Zac & Mia” - A.J. Betts



Wszystko zaczęło się od Gagi. Lady Gagi. Zac, tytułowy bohater, leży od miesiąca w izolatce po przeszczepie szpiku. Dawca pochodzi z Niemiec, więc Zac zyskuje zabawny przydomek Helga, w końcu teraz ma niemiecką krew, jest do szpiku (dosłownie) niemiecki. Każdy jego dzień wygląda tak samo – do bólu nudno. Wszystko zmienia się, gdy do pokoju obok trafia nowa pacjentka, tytułowa Mia, z miejsca zakłócając spokój szpitalnego oddziału. Bo ileż razy w kółko można odtwarzać ten sam kawałek Lady Gagi i to w dodatku na cały regulator?
Pięć? Dziesięć? Piętnaście? Zac doliczył chyba do dwudziestu i dał sobie spokój. W każdym razie to był dość niefortunny początek znajomości tych dwojga, znajomości, która przerodzi się w coś więcej. Nie, nie bójcie się – nie będzie tu mdławej historyjki miłosnej, przy której dziewczyny będę co chwilę ocierały łzy, a chłopcy z politowaniem przewracać oczami.

sobota, 13 grudnia 2014

„Powód by oddychać” – Rebecca Donovan



16-letnia Emma ma w życiu pod górę. Po śmierci ojca i porzuceniu przez matkę alkoholiczkę mieszka z ciotką i z wujem. Codziennie bita pod byle pretekstem i obrzucana obelgami, stara ukryć się swoje rany pod długimi rękawami, chodzi bowiem do szkoły w zamożnym miasteczku gdzieś w Connecticut. Liczy, że wyśmienite stopnie i doskonałe wyniki sportowe pozwolą jej się wyrwać z domowego piekła.  Jej jedyną przyjaciółką jest Sara, ale kiedy w jej życie wkracza Evan, nowy uczeń, dotychczas poukładany świat Emmy staje do góry nogami. A to dla Emmy nie oznacza nic dobrego.

Tytuł ,,Powód by oddychać" można interpretować na dwa sposoby ze względu na częste użycie w książce słowa ,, oddech": Po pierwsze, nasza bohaterka znajduje miłość (oto tytułowy powód) po latach cierpienia, co pozwala jej przeżyć bolesne chwile, mówiąc kolokwialnie - nadal oddychać. Po drugie,  Emma, ze względu na swoją okrutną ciotkę, nie potrafi ostatecznie zatracić się w miłości, musi do końca utrzymywać się przy zmysłach,  w pełni świadomości. Nie potrafię wybrać lepszej interpretacji.