Na przeczytanie powieści tego autora miałam
ochotę już od dawien dawna. Słyszałam
dużo pochlebnych opinii, czytałam wychwalające Gaimana recenzje, aż w końcu
zdarzyło się tak, że w bibliotece natrafiłam na książkę „Gwiezdny pył”.
Historia
rozpoczyna się w wiosce Mur. Pewien chłopak imieniem Tristan obiecuje swojej
ukochanej, że zrobi dla niej wszystko, co tylko dziewczyna zapragnie,
przyniesie jej nawet gwiazdkę z nieba. Dosłownie! Udaje się więc do Krainy
Czarów, do świata, gdzie nic nie jest takie, jakim się wydaje. Do świata
zamieszkałego przez gobliny, jednorożce, wiedźmy. Tu nie ma rzeczy niemożliwych
- gwiazda okazuje się być czymś (a może kimś) więcej niż kawałkiem zimnej
skały, a podróże na pokładzie statku z chmur stoją jak najbardziej na porządku
dziennym. Tristan jednak przekona się, że nie tylko on poszukuje gwiazdy, a
jego wyprawa może pozbawić go nawet życia. Ale czego nie robi się z miłości…


