Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dystopia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dystopia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 sierpnia 2015

„Nieludzie” – Kat Falls



Świat przedzielony murem na dwie części. W jednej z nich kwitnie cywilizacja, ludzie wspinają się na wyżyny możliwości, budują szklane domy. W drugiej rozwój cofnął się do zamierzchłych czasów, nikt nie może w spokoju spędzić nocy, miasta, a raczej małe osady, są rządzone przez samozwańczych dyktatorów. Wszystko za sprawą wyhodowanego przez naukowców największej korporacji wirusa, który łączył DNA zwierząt. Substancja wydostała się poza mury laboratorium i poczyniła straszliwe szkody. Ludzie, którzy również byli podatni na wirus, wybudowali wielki mur i zamieszkali za nim. Ci, którym nie udało się przedostać w bezpieczne miejsce, zostali w miejscu nazywanym później „Dziką Strefą”.


Hybrydy zwierząt, walka o przetrwanie, akcja osadzona w dalekiej przyszłości. Wszystko zachęca do przeczytania „Nieludzi”, okładka też jest niczego sobie. Niestety gorzej z zawartością. Pomysł na stworzenie zupełnie nowych gatunków był trafiony. W końcu kto nie polubi tajemniczej szympakabry? Niestety, „Nieludzie” jest jedną z wielu książek pokazujących, że jakość w równym stopniu zależy od zamysłu i wykonania.

niedziela, 14 czerwca 2015

„Zakon Mimów” – Samantha Shannon



Samantha Shannon z pewnością nie osiadła na laurach po sukcesie swojej debiutanckiej powieści. "Czasem Żniw" autorka, wprowadzając nas w świat rządzony przez apodyktycznych Refaitów, pozwoliła nam zaledwie liznąć ciasta, jakim jest uniwersum Paige Mahoney, pozostawiając niedosyt i trawiący wciąż głód. Ten stan trwał aż do kwietnia 2015 r., kiedy to ukazała się kontynuacja książki,  również z intrygującym tytułem - "Zakon Mimów". Nie jest to długi okres, patrząc na to, ile średnio trzeba czekać na ukazanie się naprawdę dobrej książki. Czy  druga część okazała się równie urzekająca jak jej poprzedniczka?          


Rebelia w Szeolu I trwa. Paige wraz z grupą jasnowidzów udaje się wyrwać z tego piekła. Ale czy Londyn jest bezpieczniejszym miejscem? Koniec końców bunt ma tragiczne skutki. Zaledwie garstce zbiegów udaje się ukryć na ulicach miasta. Muszą się chować, tkwić w podziemiach jak szczury, a Sajon nie śpi. Za wszelką cenę stara się odnaleźć uciekinierów, by skrywana od 200 lat tajemnica nie ujrzała światła dziennego.


Paige również nie ma łatwego życia. Pozornie bezpieczna w Siedmiu Pieczęciach dalej musi trzymać się na baczności. Władze Sajonu zaostrzyły rygor. Nigdy dotąd na ulicach nie pojawiło się tylu Czerwonych. Jest to tłumaczone zwiększeniem środków bezpieczeństwa z powodu zbliżającego się Święta Listopadowego, lecz tylko społeczność jasnowidzów zna prawdę. Nasza bohaterka jest obecnie najbardziej poszukiwaną osobą w całym Londynie, jej nemezis nie spocznie dopóty, dopóki nie dostanie jej w swoje ręce żywej. Lub martwej. Panna Mahoney ma również inny problem – za wszelką cenę musi znaleźć sposób, by przekazać innym informację o Refaitach i Emmitach. Rozpierzchły i niezorganizowany syndykat, pogrążony we własnych intrygach  ani myśli słuchać bajeczek nic nieznaczącej faworyty. Tylko Paige widzi realne zagrożenie w przybyszach z zaświatów. Społeczeństwo jasnowidzów potrzebuje przeorganizowania, a Blada Śniąca doskonale zdaje sobie z tego sprawę i zamierza wziąć sprawy w swoje ręce. Tylko w ten sposób syndykat zacznie stanowić realne zagrożenie dla Sajonu i Refaitów, na razie są bandą rozwydrzonej hołoty, zajętej wyłącznie swoimi sprawami.


Samantha Shannon poszła za ciosem. Druga część książki jest tak samo niesamowita jak jej poprzedniczka. Jak w "Czasie Żniw" fabuła rozkręcała się powoli, tak w "Zakonie mimów" akcja goni akcję. Autorka nie daje nam ani chwili wytchnienia, cały czas coś się dzieje. Po skończeniu czytania jednego wątku, mimowolnie stajemy się ciekawi, co wydarzy się w następnym. A nie jest to wcale takie oczywiste! Książka posiada niezliczoną ilość niespodzianych zwrotów akcji, a zakończenie zadziwi nas, niezależnie od tego, jakie były nasze przypuszczenia. Mimo młodego wieku Samantha Shannon pisze bardzo dojrzale – lecz jednocześnie jej styl pisania jest prosty i książki czyta się go niesamowicie lekko. Nie wiem, co tej autorce siedzi w głowie, skoro potrafiła stworzyć tak rozbudowane uniwersum, dopracowane w każdym calu, ale niech tam się zadomowi na stałe! Wszystko tutaj do siebie pasuje, wszystko jest perfekcyjnie wykończone i wytłumaczone. Nie ma żadnych niedociągnięć, na każde pytanie odnośnie fabuły jesteśmy w stanie znaleźć odpowiedź w książce. Właśnie w tym celu powstał słowniczek, jak poprzednio umieszczony na końcu książki, lecz tym razem został on uzupełniony o kolejne zagadnienia. Chociaż w drugiej części książki pojawiło się coś jeszcze – oprócz objaśnienia Siedmiu kategorii jasnowidzenia, autorka podarowała nam także dokładny spis Eterycznego Stowarzyszenia oraz mapy I i II Kohorty. Osobiście uwielbiam takie dodatkowe smaczki, które pozwalają nam na lepsze wyobrażenie świata, w którym toczy się akcja. Co jeszcze? Nie możemy oczywiście zapomnieć o bohaterach! Lecz w tej kwestii za wiele się nie zmieniło. Tak samo jak w "Czasie Żniw", są one rewelacyjnie nakreślone. Jak mówiłam, nie znajdziemy tutaj dwóch chociażby podobnych osobników. W tej części autorka pozwala zadebiutować postaciom drugoplanowym, co mnie niezmiernie cieszy. Jesteśmy w stanie dowiedzieć się nieco więcej o przeszłości samego Jaxona Halla, który oprócz Naczelnika był dla mnie największą zagadką, którą jednocześnie obdarzyłam chyba największą sympatią. Nie mogło również zabraknąć wątku miłosnego, lecz został on tak subtelnie wpleciony w całą fabułę, że nie odnosimy wrażenia, że z opowiadania o dystopijnej wizji świata robi nam się słabe romansidło. Paige dalej jest jedną z moich ulubionych bohaterek – chociaż dalej robi za worek treningowy :)

Nie jest to w sumie dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że ma na karku całą świtę Refaitów.

Musi teraz bardzo uważać, by nie zostać złapaną. 
A Sajon nie śpi. Czuwa.


Jestem niezwykle zadowolona z tego, że ta książka trafiła w moje ręce. Autorkę pokochałam jeszcze bardziej – świat przez nią wykreowany przedstawiła w tak świetny sposób, że aż trudno oderwać się od lektury. Strony pochłania się w błyskawicznym tempie, a na końcu czuje się niedosyt, głód i chęć poznania kolejnych przygód małej Paige. Naprawdę nie sposób się go pozbyć. Jedyną opcją ratunku może okazać się kolejna część "The Bone Season", na który najprawdopodobniej przyjdzie nam czekać kolejny rok albo i dłużej. Chociaż, jeżeli mam być szczera, to wolę poczekać dłuższy okres, by potem w pełni móc się cieszyć kolejnym owocem pracy Samanthy Shannon. Im dłużej trawi Cię głód, tym lepiej smakuje posiłek, prawda?



Karolina

Za możliwość przeczytania książki dziękujemy Wydawnictwu SQN




Czas Żniw │ Zakon Mimów

Samantha Shannon, Zakon mimów, Wydawnictwo SQN, 2015, stron: 544

środa, 27 maja 2015

„Starter” – Lissa Price



Starter zapowiadał się naprawdę nieźle, moją uwagę przykuł już sam pomysł. Starzy ludzie zmęczeni bólem i nudą chcą przeżyć jeszcze raz swoją młodość i w tym celu wynajmują ciało nastolatka na parę dni. W książce nauka pozwoliła znacząco wydłużyć czas życia, nie niwelując skutków starości, więc nic dziwnego, że bogaci staruszkowie znaleźli sposób na odskocznię od brydża i szydełkowania, tworząc Prime Destinations,  w którym zdesperowani nastolatkowie mogą zarobić sprzedażą ciał.


Akcja książki zaczyna się kilka lat po wybuchu wojny bakteriologicznej. Rząd zarządził rozdawanie szczepionek tylko dzieciom i emerytom, przez co wszystkie osoby od 19 do 70 roku życia zginęły. Pozostali tylko Starterzy - niepełnoletni nastolatkowie i Enderzy - staruszkowie. Zamiast pomagać sobie nawzajem, Enderzy odebrali wszelkie prawa niepełnoletnim sierotom, które jeżeli nie posiadały dziadków, lądowały na ulicy.

czwartek, 14 maja 2015

„Czas Żniw” – Samantha Shannon



Samantha Shannon, autorka „Czasu Żniw”, swoje pierwsze kroki w świecie literatury zaczęła stawiać, gdy miała zaledwie 15 lat. Na efekty jej pracy nie musieliśmy długo czekać. Jej debiutancka powieść "Czas Żniw" okazała się światowym bestsellerem, który został przetłumaczony i sprzedany do 28 krajów, a prawa do nakręcenia filmu zostały wykupione jeszcze przed premierą książki przez studio filmowe The Imaginarium Studios. Niejeden pisarz mógłby pozazdrościć pisarce tak doskonałego debiutu. Ja mogę tylko z westchnieniem pełnym podziwu stwierdzić: „Boże, co za talent, jaka wyobraźnia przekraczająca wszelkie możliwe granice”!


"Czas Żniw" to pierwsza część siedmiotomowego cyklu książek opowiadających o dystopijnej wizji przyszłości, w której na terenie Wielkiej Brytanii powstaje nowe, totalitarne państwo – Sajon. Celem tego państwa jest zwalczanie wszelkich przejawów jasnowidzenia, które posiada również główna bohaterka – Paige Mahoney. W świecie, w którym żyje dziewczyna, zdradą jest już sam fakt, że oddycha. Pracuje ona w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn, które na ulicach jest po prostu nazywane SajLo. Do jej zadań należy włamywanie się do ludzkich umysłów, by zdobyć cenne informacje dla swojego zleceniodawcy, Jaxona Halla. Nie dość, że było to nielegalne i groziła jej nawet kara śmierci, to na dodatek ludzie tacy jak ona zostali jeszcze bardziej znienawidzeni przez zwykłych "ślepców" – tych, którzy nie posiadali daru jasnowidzenia. W wyniku nieszczęśliwego splotu wydarzeń zostaje złapana i przetransportowana do Oksfordu – zagadkowej kolonii karnej, której istnienie utrzymywane jest w tajemnicy przed zwykłymi śmiertelnikami. Władzę nad nią sprawuje potężna rasa Refaitów – swego rodzaju nadludzi pochodzących z Zaświatów, którzy uważają śmiertelników za stworzenia mniej warte od zwierząt. Od teraz Paige będzie musiała dołożyć wszelkich starań, by móc z powrotem odzyskać wolność.

wtorek, 5 maja 2015

„Dotyk Julii” – Tahereh Mafi


Trudno jest znaleźć książkę, która sprawia, że zapominamy o świecie dookoła nas. Zagłębiamy się tak w lekturę, że na tym świecie jesteśmy tylko ciałem. Nasza świadomość jest pochłonięta czymś innym. „Dotyk Julii” autorstwa Tahereh Mafi to właśnie taka książka. Książka, przy której czas ucieka jak z bicza strzelił.
„Dotyk Julii” to książka o dziewczynie, która jest przetrzymywana w szpitalu psychiatrycznym. Julia jest „wyjątkowa”. Jej dotyk sprawia ludziom tak wielki ból, że potrafi doprowadzić do śmierci. Julia uważa więc, że jest potworem. Do czasu. W odosobnieniu spędza 264 dni. Ma notatnik i pióro, nic więcej. Pewnego dnia do jej celi zostaje wprowadzony nowy współlokator. Na imię mu Adam. Julia na początku jest do niego sceptycznie nastawiona. Nawet można powiedzieć, że się go boi. Razem zostają przetransportowani do jednego z przywódców Komitetu Odnowy. Okazuje się, że Adam jest żołnierzem Komitetu. Wiele wydarzeń sprawia, że Julia i Adam razem uciekają. Z pomocą ich przyjaciela trafiają do Punktu Omega, miejsca, które zapewni im bezpieczeństwo. Do czasu…

piątek, 5 grudnia 2014

„Dawca” - Lois Lowry



Świat „Dawcy” jest jednakowy, pozbawiony różnorodności i jakichkolwiek wyborów. Wszystko jest poukładane według powtarzających się schematów: specjalnie dobrane kobiety wydają na świat jednakowe dzieci, które trafiają do identycznych  komórek rodzinnych, by później odbyć szkolenie i stać się pełnoprawnym dorosłym, założyć komórkę rodzinną i tak dalej, i tak dalej. Jest jeden jedyny wyjątek od tej reguły: jest nim Odbiorca pamięci -  człowiek posiadający „wspomnienia” o minionych latach, emocjach zwyczajach , poglądach i barwach. Społeczeństwo już dawno wyrzekło się tego wszystkiego - z kolorami na czele (co stworzyło bardzo ciekawy temat poboczny książki,  no bo jak opisać kolory, a raczej ich brak. Oto jest pisarskie wyzwanie).  I ponieważ społeczeństwo wyrzekło się tego wszystkiego, utworzyło urząd Odbiorcy – osoby, która nosi w sobie wszystko, co minęło, aby uniknąć błędów przeszłości.

czwartek, 4 grudnia 2014

,,Delirium” - Lauren Olivier





Można powiedzieć, że książek młodzieżowych o miłości jest niezliczona ilość. Tak samo jak  niezliczona jest ilość dystopii przeznaczonych dla nastolatków. To chyba najpopularniejszy obecnie gatunek. Jednak po raz pierwszy spotykam się z książką, w której te dwa tematy - miłość i okrutna polityka państwa - zostały połączone w taki oryginalny sposób.
  
Siedemnastoletnia Lena żyje w świecie, w którym miłość jest najcięższą, całkowicie nieuleczalną chorobą. Zakochanie uchodzi za zgubną zarazę, rozpraszającą, wyniszczającą i wreszcie zabijającą. Dlatego rząd, w trosce o swoich obywateli - a jakżeby inaczej, nie dopuszcza do tego. Każdy osiemnastolatek ma obowiązek poddać się operacji, która trwale wyeliminuje możliwość zakochania się w przyszłości. Lena dąży do postąpienia zgodnie z prawem, jednak na jej drodze staje Alex, a to wszystko zmienia… Początkowo Lena zapiera się rękami i nogami przed jakimkolwiek uczuciem do Aleksa, bo częste myślenie o tego typu sprawach jest zgubą. Przez pierwsze 150 stron mamy więc do czynienia ze świętoszkowatą bohaterką, co jest nieco irytujące, ale następnie fabuła (zwłaszcza wątek miłosny) rozkręca się i zaczyna się robić coraz bardziej namiętnie z każdym spotkaniem naszych bohaterów.